Puchar jest nasz!
W Czańcu odbył się finał Pucharu Polski na szceblu podokręgu Bielsko-Biała.
BKS Stal – Sokół Buczkowice 1:0 (0:0)
Bramka: 52. min. Wawrzyniak
BKS: Chmielewski, Gołąb, Rucki, Gęsikowski (70. Baron), Szopa (70. Schie), Antczak, Szopa, Jurczak, Czaicki (46. Wawrzyniak), Rejmanowski (80. Żyła), Kocur
Sokół: Rozmus, Kania, Olearczyk, Jaszczurowski, Bakaj, Korszyłowski, Chudzik, Gancarczyk, Czarnecki, Gąsiorek, Wajda
Faworytem spotkania był BKS Stal, który występuje przecież trzy klasy rozgrywkowe wyżej niż Sokół Buczkowice. Scenariusz spotkania łatwo było więc przewidzieć: BKS atakował i dłużej utrzymywał się przy piłce, a Sokół bronił dostępu do własnej bramki.
Już w 4. minucie spotkania Marcin Szopa mógł zdobyć dla bielszczan prowadzenie, jednak jego strzał z woleja świetnie obronił Maciej Rozmus. Trzy minuty później bielski pomocnik zmarnował kolejną dogodną okazję, tym razem z kilku metrów trafił w poprzeczkę. Przewaga BKS nie podlegała wątpliwości, ale im dłużej trwał mecz tym na więcej pozwalali sobie piłkarze z Buczkowic. W 25. minucie dobrą akcję Sokoła zastopował dopiero bramkarz Kacper Chmielewski, a kilka minut później A-klasowcy mogli zaskoczyć BKS strzałem z rzutu wolnego, jednak piłka odbiła się od muru i wyszła na rzut rożny. Najlepszą okazję dla Sokoła popsuł Wojciech Wajda, który w decydującym momencie się pogubił i nie trafił w bramkę.
W przerwie meczu trener Marek Mandla zdecydował się na jedną zmianę: w miejsce Czaickiego na boisku pojawił się Tomasz Wawrzyniak, który siedem minut później zdobył dla bielszczan prowadzenie. Po bramce cała drużyna BKS podbiegła do rezerwowego Damiana Barona i wykonała kołyskę, gdyż Damian kilka dni temu został ojcem maleńkiej Mileny. ( GRATULACJE!).
Kilka minut później Wawrzyniak mógł podwyższyć prowadzenie, ale piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki. Od tego momentu BKS spuścił nieco z tonu, a swoją szansę próbowali wykorzystać piłkarze z Buczkowic. Dwukrotnie od straty gola bielszczan ratował Chmielewski, a raz po jego błędzie piłkę z bramki wybijać musiał Baron, który zastąpił Gęsikowskiego. Koniec końców BKS dociągnął wynik do ostatniego gwizdka sędziego i mógł się cieszyć z wywalczenia Pucharu Polski Podokręgu Bielsko-Biała.







